Historia
Wszystko zaczęło się od rozczarowania. Sami przygotowywaliśmy się do webinarów, egzaminów, certyfikacji – i ciągle natrafialiśmy na to samo: mnóstwo informacji o samym wydarzeniu, ale zero wsparcia w przygotowaniach. Coś w stylu „oto webinar, przyjdź” – a jak się przygotować? Czego się uczyć? Na co zwrócić uwagę? Cisza.
Jak zaczynaliśmy
Pierwsze pakiety tworzyliśmy na kolanie. Wybieraliśmy temat webinaru, zbieraliśmy notatki, dodawaliśmy porady, ćwiczenia – wszystko ręcznie. Oferowaliśmy je osobom, które przygotowywały się do tych samych wydarzeń, co my. Niektórzy kupowali, inni nie. Ale najważniejsze było to, że ci, którzy kupowali, dawali nam informację zwrotną. „To jest fajne, a to jest niezrozumiałe”, „dodajcie jeszcze o tym”, „a tego jest za dużo”.
Słuchaliśmy, przerabialiśmy, dodawaliśmy. Każdy klient faktycznie tworzył produkt razem z nami. Nie było żadnego ogólnego planu – była idea i ludzie, którzy mówili, czego potrzebują.
Mieliście nadzieję, że wszystko będzie łatwe? Ha. Nie było pieniędzy, nie było zasobów, było mnóstwo wątpliwości. „Może nikt tego nie potrzebuje?”, „Może lepiej pójść do normalnej pracy?”. Do tego ciągłe poszukiwanie formatu – jak przedstawić materiał, aby był użyteczny, a nie tylko „kolejnym plikiem PDF w folderze”.
Ale każdy problem pokazywał, co robić dalej. Zrozumieliśmy: jeśli robić to automatycznie, według szablonu – to nikt tego nie potrzebuje. Jakość i zaufanie są ważniejsze niż szybkość. Dlatego wszystko robiliśmy ręcznie. Dłużej? Tak. Trudniej? Też tak. Ale właśnie to nadawało wartość.
Co pojawiło się dalej
Kiedy stało się jasne, że format działa, zaczęliśmy się rozwijać. Do webinarów dodaliśmy pakiety do egzaminów certyfikacyjnych. Potem zauważyliśmy, że wielu klientów to introwertycy, którym trudno jest występować publicznie. Przygotowaliśmy dla nich osobne podręczniki.
Następnie marketerzy poprosili o materiały dostosowane do ich specyfiki. Menedżerowie – do swojej. Studenci – o coś uniwersalnego do samokształcenia. Nie planowaliśmy stać się „platformą dla wszystkich”. Po prostu słuchaliśmy, czego ludzie potrzebują, i to robiliśmy.
Kto to wszystko robi?
Vmiyuk nie jest korporacją z biurem i hierarchią. To zespół ludzi o różnym doświadczeniu. Niektórzy pochodzą z marketingu, inni z kierunków technicznych, a jeszcze inni wcześniej byli nauczycielami. Łączy ich to, że wszyscy kiedyś
sami przygotowywali się do czegoś ważnego i rozumieją, jak to jest.
Wkładamy siebie w każdy materiał. Nie w sensie „piszemy teksty z duszą”, ale w sensie „robimy tak, jak sami chcielibyśmy otrzymać”. Dlatego materiały nie są martwymi szablonami, ale czymś, co naprawdę działa.
Marketerzy, menedżerowie, nauczyciele, inżynierowie, studenci, ludzie, którzy po prostu chcą nauczyć się czegoś nowego. Różne zawody, różne cele. Ktoś przygotowuje się do certyfikacji, ktoś do webinaru, a ktoś po prostu chce uporządkować swoją wiedzę.
Jesteśmy dumni, że nasze materiały pomogły setkom osób zdać egzaminy, przejść webinaria, znaleźć pracę. To nie są tylko opinie – to dowód, że nasza praca ma sens.
Kim są nasi klienci
Co dalej
Chcemy, aby Vmiyuk stał się nie tylko miejscem, gdzie kupujesz pliki PDF i odchodzisz. Chcemy stworzyć społeczność, w której ludzie dzielą się doświadczeniami, wspierają się nawzajem i wymieniają radami. Planujemy dodawać interaktywne elementy, nowe formaty i poszerzać tematykę.
Widzimy przyszłość, w której użytkownik nie jest sam w procesie przygotowań.
Jest zespół, są inni ludzie o tych samych celach, jest wsparcie.
Vmiyuk to historia o wierze w to, że wiedza powinna być dostępna nie tylko dla tych, którzy mają mnóstwo pieniędzy na kursy. Zaczęliśmy od pomysłu „zróbmy to, czego nam samym brakowało” i przekształciliśmy go w platformę, która pomaga innym.
Ważne jest, aby pamiętać, skąd zaczęliśmy. Nie dlatego, że jest to „piękna historia”, ale dlatego, że przypomina nam, po co to wszystko. Kiedy pojawiają się wątpliwości lub problemy – wracamy do początku i rozumiemy: robimy to, co ma sens.
